środa, 12 lutego 2014

Nowy album LUNA SEA - A WILL, warty zakupienia?

Nareszcie LUNA SEA wraca do gry. Tyle czasu ich nie było, później na oficjalnej stronie pojawiła się wzmianka o ich powrocie i.. cisza... jedyne co wydali po parę singli (które jakoś mnie na kolana nie rzuciły) i DVD z koncertu.... Powoli traciłam nadzieję, że kiedykolwiek wrócą do dawnej formy, co i tak było mało możliwe, a tu nagle bum!
Miesiąc po zapowiedzi pojawia się Album! Co prawda fani mieli co do niego wątpliwości, ze względu na słabą zapowiedź...., nie oszukujmy się singiel RUN nie zachwyca i szczerze dziwię się, że jest on zapowiedzią albumu. Pełna obaw sięgnęłam po płytę i przesłuchałam całą od "a" do "z" kilka razy.
Teraz mam zamiar przedstawić wam moje odczucia, dotyczące poszczególnych piosenek.





1. Anthem Of Light - piosenka dość nietypowa jak na intro płyty, ale już po pierwszych nutach urzeka. SUGIZO i INUROAN spisali się świetnie. Całość jest dość spokojna i balladowa, ale ma świetny nastrój, a głos RYUICHI'ego pięknie z nim współgra.




2. Rouge - Nijak ma się do pierwszego utworu, ale trzyma poziom. Wokal mówiąc szczerze mnie nie zachwycił, ale solówki gitarowe i basowe nadrabiały wszystko. Warto posłuchać utworu, chociażby dla nich. Jak dla mnie piosenka jest taka typowo koncertowa. Każdy ma szansę na pokazanie swoich umiejętności. Sama końcówka mi się nie bardzo podobała, ale to już kwestia przyzwyczajenia, za trzecim razem przestaje "gryźć" w uszy i nawet zaczyna się podobać. Niestety nie mogę nigdzie znaleźć wersji z płyty, więc wstawiam koncertówkę, która brzmi prawie identycznie.




3.The end of the dream - Brzmienie bardzo nowoczesne jak na LUNĘ. Mówiąc szczerze, jak dla mnie, w ogóle do nich nie pasuje. Już sam początek mnie zawiódł i niesmak pozostał do końca piosenki. Ten utwór może spodobać się fanom Gazetto albo Diaury, ale mi niestety nie podchodzi. Polecam osobą którym podoba się typowo nowy J-rock.







4. MARIA - Przy tej piosence nie mam za dużo do powiedzenia..., miła dla ucha ballada i na pewno przejdzie do klasyki ich koncertów.  Niestety nagrania nie znalazłam na YT, ale obiecuję je w ten weekend dodać.




5. Glowing - Na początku utwór wywarł na mnie spore wrażenie. Może nie tyle co cała piosenka, ale sama gitara. Wprost cudowna. I w tym przekonaniu pozostawałam aż do pewnego momentu. Początek refrenu sprawił, że musiałam zamrugać intensywnie i cofnąć piosenkę do jednego, cudownego momentu (około 1:30 na nagraniu obok). Całość dopełnia świetna solówka. To jedna z tych piosenek, które utykają w głowie na długie godziny i można ciągle i ciągle ich słuchać.






6. RUN (乱) - No i nadszedł czas na nieszczęsne RUN. No właśnie RUN-uciekaj puki możesz. Piosenka chyba najgorsza z całego albumu. Aż dziw, że była singlem promującym... W temacie tego utworu nie mam nic innego do powiedzenia. 




7. absorb - Przedziwny kawałek O.O. Kiedy się rozpoczął miałam wrażenie, że słucham piosenki dla małych dzieci, ale z biegiem czasu piosenka zaczęła mi się nawet podobać. Fakt, specyficzny utwór, ale jakiś taki... no nawet nie wiem jak to nazwać. Mi mimo swojego dziwacznego charakteru-który nijak ma się do reszty albumu- piosenka się podobała. Taka przyjemna do słuchania.

8.Metamorphosis- Jeden z lepszych kawałków na płycie. Bardzo oldschoolowy. Brzmi zupełnie jak stara LUNA. Świetny dowód na to, że chłopaki nadal czują muzykę, którą tworzyli kiedyś i mam nadzieję, że dobry punkt w drodze do odzyskania dawnej formy.





9.銀ノ月 (Gin no tsuki) - Kolejny kawałek, którego nie ma  na YT -.- A wracając do piosenki... Zapychacz pokroju RUN. Napisany został chyba tylko po to, żeby było na płycie więcej ballad i żeby SUGIZO mógł zagrać w którejś piosence. Nudzi na całej linii...




10. Thoughts - Przeciętny, aczkolwiek przyjemny utwór. Z nudów można posłuchać. A tak mi się przynajmniej wydawało do póki nie zaczął się refren. Cudo. Oczywiście nie mogło zabraknąć solówki, która bije na kolana nawet Miyaviego.



11.Grace - No cóż... wypada blado na tle wcześniejszej ballady MARIA, albo którejkolwiek innej ballady LUNA SEA. Jak to pięknie skwitowała moja mama, piosenka albo do kotleta, albo do kiepskiego musical'a. Nie postarali się na zakończenie albumu.


Podsumowując nie jest to może najlepszy album zespołu, a już na pewno nie konkurencyjny do Lunacy, którą zakończyli karierę, ale nie jest to też najgorszy krążek. Miły do posłuchania, kiedy nie ma się co robić w domu. 

1 komentarz: